Czy jestem gotowy na coaching?

Gonię w piętkę. Nie wiem w co ręce włożyć. Wstaję rano i po chwili spostrzegam, że minął kolejny dzień. Dni lecą za dniami jak oszalałe. Marzę o weekendzie. Chciałbym w końcu odsapnąć, złapać oddech. W głowie mnóstwo tematów. Sam nie wiem, które ważniejsze. Miotam się pomiędzy nimi. Ledwo skończę jedną rzecz, a tu już kolejne, niecierpiące zwłoki potworki: pilne i pilniejsze. W pracy kolejne szkolenie z serii: jak wydajność wzmaga poczucie szczęścia. Jak będę efektywniejszy, to będę szczęśliwszy. Niech mi nie zawracają głowy. Kolejny shit i stek motywacyjnych bzdur. A tekst, że podwyżkę mogę dać sobie sam, jak osiągnę kolejny nierealny pułap sprzedaży, znam już na pamięć. Codzienna mantra. Z kalendarza strzelają kolejne gnające terminy. Nieustanne telefony i spotkania. Cały czas w ruchu. Mówię sobie, że odpoczywa się w trumnie. Przypadkowe rozmowy i zdawkowe informacje. Ktoś zachorował na raka, ktoś niespodziewanie wyciągnął nogi. Życie prywatne – jakie prywatne? Na nic nie mam czasu. W głowie czają się odkładane tematy. Przeczuwam, że muszę coś zmienić, ale w lawinie pędzącej codzienności nieustannie odkładam to, co dla mnie ważne i najważniejsze. Właśnie, dla mnie. Żyję cudzym życiem. Niby ja, ale jednak nie ja. Ktoś inny pisze scenariusz moich dni. Czego tak naprawdę pragnę? Co chciałbym robić? Muszę w końcu coś zmienić…

Jeżeli odnajdujesz siebie w tym opisie, to coaching jest dla Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *